E
A
S
T
of
E
D
E
N
New Muscial Express, 22.07.1971 
Autor tekstu - James Johnson
"Singles are more musically disciplined says Dave Arbus"
Tłumaczenie na polski - Tomasz Szymański
                                                  "SINGLE SĄ MUZYCZNIE SPÓJNIEJSZE, TWIERDZI DAVE ARBUS"

NAGŁÓWEK:  David Arbus wydaje się być zmęczonym mówieniem o zmianach, jakie nastąpiły w grupie East of Eden przez cztery 
lata, od momentu jej powstania w Bristolu. Jako jedyny członek grający od początku istnienia zespołu, uważa, że publiczność powinna 
zapomnieć o tym, co było udziałem grupy w przeszłości i skupić się na tym, co proponuje obecnie.

Jednak powrót do przeszłości wydaje się nieunikniony, jeśli mamy na uwadze ostatnie wydarzenia w obozie East of Eden. Abstrahując 
od wydanego 18 miesięcy temu przez stary skład SP Jig-a-Jig, wydane zostały obecnie dwa albumy, oba w ciągu jednego miesiąca. 
Wypuszczeniu na rynek przez EMI nowego albumu grupy, towarzyszyło wydanie przez Decca starych utworów zespołu w formie 
składanki. Porównania i nawiązania do przeszłości, stają się, zatem nieuniknione.

David Arbus otwarcie przyznaje, że nie lubi szufladkowania.

"
Jednego dnia ludzie mówią, że jesteśmy bardzo komercyjni, a drugiego możemy być postrzegani już kompletnie odmiennie".

Nie sposób nie zgodzić się z Davidem, gdy twierdzi, że krytycy zbytnio rozwodzą się nad zmianami w składzie.

"Prasa muzyczna za dużo pisze o samych sprawach zespołu zamiast o jego twórczości. W ogóle nic nie wspomina o samej 
muzyce
" , mówi. " To absurdalne. Wydaje mi się, że dla publiczności bardziej interesujące byłoby przeczytać jakąś recenzję 
bądź relację z występu zamiast o tych nieustannych metamorfozach East of Eden
" .

Zachęcony powyższymi słowami zapytałem o najnowszy longplay. Zawiera on siedem kompozycji, wszystkie napisane i zaśpiewane 
przez basistę Davida Jacka. 

"Postanowiliśmy, że umieścimy tylko jego kompozycje, gdyż Dave jest jednocześnie u nas wokalistą i wykonywanie własnych 
utworów wychodzi mu najlepiej  wyjaśnia.  U nas w zespole jest tak, że każdy członek powinien coś od siebie dać. Coś, co 
płynie prosto z jego serca i przynosi mu uczucie satysfakcji. Właśnie na tym się to wszystko opiera, samorealizacja i 
zadowolenie. Jak dla mnie, ten album to taki tygiel  starego z nowym. Może nie wszystko, co zrobiliśmy jest  idealne, ale duża 
część z tego jest naprawdę niezła. Osobiście nie rozumiem, dlaczego album sprowokował dziwne reakcje w muzycznej prasie. 
Autor jednego z artykułów twierdzi, że płyta jest po prostu okropna inny, że ciężka w odbiorze. Nie wiem, dlaczego oni wszyscy
biorą to tak  poważnie. Jak dla mnie, jest to po prostu przyjemnch  siedem utworów
" , uśmiecha się skrzypek.
 
Obecnie grupa znów nagrywa nowy materiał. Utwory już napisane mogłyby być doskonałym potwierdzeniem na to, że East of Eden się
sprzedali i skomercjalizowali. Jednak są dowodem na to, że w stylu zespołu nastąpiła kolejna zmiana. Oddajmy głos Arbusowi: 

"Naszym celem było napisać utwory, które mogłyby być wydane jako single. Traktujemy to jak zabawę. Jednak szczerze 
powiedziawszy nie wiem czy wyszła z tego dobra płyta. Za to na pewno dzięki temu zabiegowi nabrała spójności- mniej jest w 
nowych utworach jamowania i improwizacji. Najprościej mówiąc, naszym założeniem przy pisaniu każdego kolejnego 
kawałka było stworzenie z niego piosenki. Takie podejście wzięło się stąd, że zauważyłem wiele dobrych singli, które mają w 
sobie o wiele więcej muzycznej dyscypliny niż przeciętny rockowy album. Najlepszą rzeczą żeby zaistnieć na rynku jest wydanie
singla w Motown Records. Większość rocka nie byłby dobrą, motownowską 45, ze względu na brak odpowiedniej 
przebojowości. Nasze obecne poczynania raczej nie wpłyną na to jak postrzegamy muzykę, przynajmniej na razie. Traktujemy
to jako swego rodzaju eksperyment- by dowiedzieć się, czy jesteśmy w stanie zrobić coś innego niż dotychczas.  Łatwo 
powiedzieć- Mamy pomysł, zrealizujmy go i sprzedajmy . Ale jeśli to się nudzi czas spróbować czegoś innego. Jeśli chodzi o 
eksperymenty to zauważyłem, że dziś wiele grup próbuje na tym polu robić to samo, co East of Eden wiele lat temu. Po prostu 
eksperymentowanie stało się zbyt łatwe
".

Niemodni 

Arbus przyznaje, że jego postawa wobec trendów, może wpływać na jego muzykę. Ale czy naprawdę warto rezygnować z 
eksperymentowania tylko ze względu na taki a nie inny stosunek do tego, co aktualnie ma miejsce na rynku?

                                     <..........
błędy drukarskie,  uniemożliwiające odczytanie tekstu..............>

Mimo że grupa nie ustaliła kompromisu w sprawie nagrywania singli, Dave uważa, że wiele spośród nowych utworów stanowi 
kontynuację linii rozpoczętej przez  Jig-a-Jig . Nie kryje nadziei, że może jeden z nich ujrzy światło dzienne na małej płycie. 

"Singiel to jedyny sposób dotarcia do osób, niebędących fanami hardrocka mówi. "To dobrze, że możemy dotrzeć również
do takich słuchaczy
"

Nasza rozmowa chyliła się już ku końcowi, gdy Dave rozpoczął monolog o świecie i filozofii: począwszy od wpływu krytyków na 
muzykę po buddyzm i medytacje. Doprawdy oryginalna rzecz na takie parne popołudnie. 

"Zawsze sporo mówię o poważnych rzeczach. Powinienem może występować w Night-Line-Up" (program w BBC 2 )

Coraz lepiej 

Wspomniałem także o występie zespołu na Reading Festival. Nie omieszkałem również dodać, że koncert ten,  to zupełnie inna jakość 
niż to, co zobaczyłem poprzednim razem w londyńskim Roundhouse. Dave nie uważa żeby występ na Reading był najlepszym 
koncertem grupy w jej karierze, ale zgadza się, co do koncertu w Roundhouse. Dodaje również kilka swoich spostrzeżeń dotyczących 
londyńskiej publiczności:

Nie lubimy dla niej grać", przyznaje, "Nie wiem czyja to wina - nasza czy ich, w każdym razie zawsze jesteśmy bardzo spięci, 
gdy tam występujemy. Wydaje się, że publiczność w Londynie jest nieprzyjaźnie do nas nastawiona. Tam ludzie chcą być 
zaskakiwani bez przerwy, co bardzo nas stresuje. Nie zapominajmy, że jesteśmy tylko ludźmi. Ponadto - ich są setki, nas tylko 
czterech. Ale jeśli zagrasz zły koncert to winą należy obarczyć tylko i wyłącznie siebie. Nie ma sensu robienie komuś 
wyrzutów. Jest ogromnie istotne dla mnie to, co ludzie mówią. Podchodzę do tego tak, gdyż gram dla nich. Wiadomo, że nie 
nastawiam się do tego w stylu - Jeśli tego, co gram nie lubisz - spadaj, natomiast, jeśli ci się podoba moja muzyka to jesteś 
gość. Jeżeli ludziom nie podoba się moja twórczość chciałbym wiedzieć, dlaczego? Gdy muzyk nie próbuje znaleźć jakiejś 
płaszczyzny porozumienia czy formy kontaktu z publicznością to robi źle - powinien zastanowić się czy aby na pewno to dobry 
sposób
".





                                                                MENU GŁÓWNE     MENU EAST OF EDEN



.