E
A
S
T
of
E
D
E
N
Wywiad z Dave Arbusem
New Muscial Express, No.1272, 12.06.1971
Wywiad przerowadził Roy Carr.
Tłumaczenie na polski - Tomasz Szymański
DAVE ARBUS ma 29 lat.  Mimo swego młodego wieku dużo podróżował. Krótkowłosy, utalentowany i bardzo rozmowny. Dave jest ostatnim 
członkiem pierwotnego składu grupy, który powstał w 1967 roku. Mistrz skrzypiec, saksofonu altowego  i fletu. Właśnie ta jego 
niekwestionowana wirtuozeria przyczyniła się do ostatecznego sukcesu grupy. Chociaż sława zespołu wciąż rosła od momentu jego założenia, to 
sukces singlowej  Jig-A-Jig  przyczynił się do poznania East of Eden przez szerszą publiczność. Popijając z Dave em wino na tarasie słynnego 
betonowego akademika St. Giles, przedyskutowaliśmy wiele spraw. 

Pyt.: W East of Eden w ostatnim czasie miały miejsce znaczące zmiany składu. Czy ty, jako jedyny członek grupy, pomimo tych zawirowań 
niezmiennie trwający w jej szeregach, możesz mi powiedzieć czy te zmiany jakoś znacząco wpłynęły na zespół? 

Odp.: Zależy jak na to spojrzysz. Niektórzy woleli stary skład, inni ten nowy....ja osobiście uważam ze obydwa są dobre.Nie wszystkie zmiany 
oznaczały zmianę na lepsze....raz było lepiej raz gorzej. Nie jestem z takich, którzy sądzą, że stary skład był do niczego a nowy cudo. Sądzę, że 
byliśmy bardziej oryginalni w dawnych czasach, ale teraz jesteśmy na pewno lepsi technicznie. 

Pyt.: W czym konkretnie pierwszy skład był bardziej oryginalny od obecnego?

Odp.: Myślę, że największy wpływ na naszą niezwykłość miał fakt, iż ignorowaliśmy muzykę rockową. Zauważ, że niespecjalnie inspirowaliśmy się 
dokonaniami innych. Jeśli chodzi o mnie, to nie grałem wcześniej w innym zespole niż East of Eden. Grywałem jedynie jazz dla przyjemności a także
zdarzało mi się grać z kwartetem smyczkowym. Więc kiedy zaczynaliśmy mieliśmy brzmienie, jakiego nigdy wcześniej nie słyszałem, z naszym 
instrumentarium mogliśmy grać wiele ciekawych rzeczy. To były czasy zanim jeszcze takie zespoły jak King Crimson zaczęły grać. Nigdy nie byłem 
zainteresowany graniem w zespole rockowym od 12 roku życia, ze wszystkimi związanymi z tym niedogodnościami.

Pyt.: Czy nie uważasz, że rockowe grupy są czasami wynoszone ponad swe rzeczywiste umiejętności?

Odp.: Tak ... Ludzie oczekują od muzyków rockowych rzeczy niesamowitych, przez co muzycy także od siebie samych wymagają grania rzeczy 
niezwykłych. Ludzie często zapominają, że rolą społeczną muzyka jest dostarczać im rozrywki.

Pyt.: Jak myślisz, co miało wpływ na taki obrót spraw?

Odp.: To rodzaj  kaca  po twórczości Beatlesów, Stonesów. Poza tym wydaje mi się, że ogólnie panuje jakiś brak pomysłów w dziedzinie 
twórczości. Zespoły teraz raczej skupiają na sobie ludzkie emocje i uczucia, ale większość z nich wcale nie zasługuje na to gdyż najczęściej nie 
planują żadnej dłuższej kariery. I to jest właśnie jedna z przyczyn, dla których nie lubię grania przed londyńczykami. Oczekują, że będziesz jakiś 
niesamowity, jednak samo obejrzenie zwykłego koncertu uważają za stratę czasu. Muzyka powinna sprawić żebyś czuł się dobrze przez pół 
godziny lub więcej i nic poza tym. Ostatnio Grand Funk Railroad i wszystko to, co ich management mówi o nich, jest krańcowo nieprzyzwoite. 
Oni nie reprezentują sobą kompletnie nic. Moim zdaniem, to popłuczyny kapitalizmu. Ale na swój sposób, oni reprezentują coś w tym pojęciu 
rynkowej atrakcyjności.

Pyt: Jak uważasz, jaka jest funkcja East of Eden w dzisiejszym społeczeństwie, gdy duży nacisk jest położony na to, co zespół gra, śpiewa 
i pokazuje?

Odp.: Uważam, że moja funkcja jako muzyka to po prostu to wyjście na scenę i zagranie koncertu. Jesteśmy grupą, popową. Lennon nazywa to 
nowoczesnym folkiem i przypuszczam, że Jig-a-Jig, jest niczym więcej jak tylko nowoczesną folkową piosenką. Jedną z największych przyjemności
jest uszczęśliwianie ludzi. 

Pyt.: Jakie znaczenie ma dla Ciebie publiczność na koncercie?

Odp.: Jest bardzo ważna. Polegam na niej w 90%. Jeśli bym chciał grać dla siebie, mógłbym zostać w domu. Chce przekazać im moją energię by 
ich pobudzić, a jednocześnie czerpię ich energię, która dodaje mi sił. Możesz to nazwać egoizmem, ale nie ma lepszego uczucia dla muzyka, ponad 
osiągnięcie pełnej akceptacji wśród publiczności. Muzyka nie jest od naprawiania problemów świata i te problemy nie będą usunięte dzięki samej 
rockowej muzyce. Muzyka jest jak religia. Może sprawić, że będziesz czuł się dobrze i podniesie Cię na duchu. To właśnie, dlatego uważam, że 
East of Eden, jest dobrym zespołem do dawania ludziom możliwości spędzenia dobrze czasu.

Pyt.: Jaki efekt miało Jig-a-Jig, na status zespołu? Czy padły jakieś oskarżenia o komercjalizację?

Odp.: W dzisiejszych czasach ludzi wnerwiają single. Powiedz mi, co złego jest w sprzedawaniu nagrań? Wśród fanów, hard rocka istnieje 
przekonanie, że są częścią nowej mistycznej generacji. Jestem fanem Lennona, który powiedział, że nic się nie zmieniło. I ja się z nim zgadzam.
Nie straciliśmy żadnych zagorzałych fanów od momentu wydania Jig-a-Jig, pomimo że ten utwór stał się hitem. Jak mijał czas ja coraz bardziej 
przywiązywałem się do Jig-a-Jig. Bardzo go lubię grać, bo jest prosty i nośny. Ja uwielbiam patrzeć jak podczas wykonywania tego utworu, ludzie 
wstają, skaczą i tańczą wokoło. Ten utwór był naszym małym, fantastycznym odkryciem. Fascynujące jest widzieć to coś, co jest pomiędzy starym 
folkowym utworem a współczesną muzyką rockową. Ta płyta była bardzo dobra dla nas. Wejście do  Top of The Pops , zagranie tam i zobaczenie
min tych wszystkich, którzy niegdyś nas pogrążali było dla mnie ogromną przyjemnością. Występ ten usunął nasze wątpliwości w kwestii, czy taka 
muzyka spodoba się zwolennikom stylu lansowanego przez ten program. Utwór ten, gramy na estradzie od ponad roku.

Pyt.: Czy nadal będziecie nagrywać single?

Odp.: Oczywiście. Najpierw jednak musimy dokończyć nasz nowy album. Na pewno będą nowe single, ale wątpię by były one podobne do 
Jig-a-Jig.

Pyt.: O East of Eden wiedziało niewielu przez dłuższy okres czasu. Czy nie jesteś trochę urażony faktem, że teraz media zainteresowały się 
zespołem tylko dlatego,  że wasz singiel zdobył popularność?

Odp.: Właściwie to denerwuje mnie tylko to, że w większość dziennikarzy, nie wykazała chęci poznania naszej muzyki. Na przykład we Francji 
zagraliśmy wiele dobrych koncertów, publiczność bardzo dobrze nas przyjęła a prasa całkowicie to ominęła. Dwa lata zajęło nam zdobycie 
publiczności we Francji. Bywa czasami tak, że zespoły, które są dobrze oceniane przez publiczności są całkowicie pomijane przez media. Jest 
tylko jeden problem, że zespól zużyje niemal całkiem swą energię witalną, zanim stanie się znany. 





                                                         
EAST OF EDEN - MENU                   MENU - GŁÓWNE